ABSOLWENCI

Państwo Włodzimierz i Grażyna Krasnodębscy

 
Anna Furlepa, Oktawia Hryp
matura 2009
 
 
                                        Rozmowa z pasjonatami
 
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Ile lat zajęła Panu Profesorowi praca w szkole?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Dwadzieścia lat pełnoetatowej pracy.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Jak wspomina Pan początki swej pracy?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Gdy byłem w jedenastej klasie (miałem wtedy około osiemnastu lat), ówczesny dyrektor Józef Kurakowski zaprosił mnie do gabinetu i spytał czy nie chciałbym uczyć w szkole... Chciał wprowadzić do szkolnego programu nauczania muzykę (grałem na akordeonie). Zaproponował mi podjęcie nauki w Studium Nauczycielskim (kierunek muzyka). Po dwóch latach miałem powrócić do liceum jako nauczyciel. Byłem jednak bardzo zdziwiony myślą, że tak szybko, za dwa lata, będę nauczycielem. Miałem inne plany. Po przemyśleniu dałem jednak pozytywną odpowiedź. Podczas drugiego roku nauki, do studium przyjechał inspektor oświaty, aby upewnić się czy zgoda jest aktualna.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Czy pamięta Pan swoją pierwszą lekcję?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Oczywiście. Pierwszą lekcję miałem z klasą trzecią. Uczęszczały do niej same dziewczyny. Wchodziłem do klasy z duszą na ramieniu, nieco obawiałem się reakcji uczniów. Starałem się nie patrzeć na nich, byłem bardzo speszony. Jednak po paru minutach okazało się, że klasa zachowuje się spokojnie. Nie było komentarzy i żartów. Tak pozostało przez cały okres mojej pracy w liceum. Zdarzenia z pierwszej lekcji bardzo mnie podbudowały.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Czy naprawdę nigdy nie było żadnych nieprzyjemnych sytuacji z młodzieżą?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
O ile pamiętam, nie było. Młodzi ludzie zawsze zwracali się do mnie „panie profesorze”; zgodnie z tradycją szkoły średniej, co dzisiaj nie jest tak powszechne.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Jak zmieniały się warunki pracy i sposoby nauczania?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Gdy zacząłem pracować, był rok 1969. Warunki pracy nie były najlepsze. Budynek był dzielony ze Szkołą Podstawową nr 4, w której też uczyłem. Wielką uciążliwością była praca na dwie zmiany. Bywało, że lekcje kończyły się nawet o dziewiętnastej. Mimo wszystkich niedoskonałości było bardzo wesoło!
Byłem młody. W gronie pedagogicznym było wiele innych młodych osób. Nauczyciele było wobec siebie bardzo życzliwi. Starsi, doświadczeni nauczyciele byli zawsze pomocni. Wydaje mi się, że jako młodzi nauczyciele mieliśmy dobry kontakt z uczniami. Świadczyły o tym chociażby rozgrywane wspólnie z młodzieżą mecze piłki nożnej.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Słyszałyśmy, że odnosił Pan znaczące sukcesy pracując ze szkolnym chórem.
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Według mnie największym sukcesem było zwerbowanie do chóru chłopców, co uatrakcyjniło nasze występy i pomogło w zdobyciu pierwszego miejsca w konkursie chórów w województwie siedleckim. Jestem przekonany, że dla śpiewających i dla mnie największym sukcesem były dwukrotne występy w Akademii Muzycznej w Warszawie.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Co było Pana muzyczną specjalnością?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Zespoły wokalne. Co trzy lata zbierałem grupkę sześciu czy siedmiu dziewcząt i śpiewaliśmy. Wtedy były tylko dwa konkursy, w których braliśmy udział, oczywiście z sukcesami. Pamiętam, że z jednym zespołem byliśmy na nagraniu w Polskim Radiu. Sukcesy odnoszone przez jeden z zespołów zostały nagrodzone wyjazdem do Związku Radzieckiego.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Co sprawiło, że został Pan nauczycielem języka angielskiego?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Po transformacji systemu politycznego w roku 1989, wzrosło zapotrzebowanie na nauczycieli języka angielskiego. Zdałem egzamin państwowy, więc mogłem nauczać języka. Angielskim w szkole zajmowałem się przez dziesięć lat. Początki były bardzo trudne, ponieważ nie było prawie żadnych książek, kaset. Mimo to udało mi się zainteresować językiem wielu młodych ludzi, którzy dziś zajmują wysokie stanowiska w wielu firmach (między innymi dzięki znajomości angielskiego).
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Wiemy, że Pana pasją są podróże.
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Tak się złożyło, że moja żona również uwielbia podróżowanie połączone ze zwiedzaniem. Jesteśmy oboje szczęśliwi, ze widzieliśmy najciekawsze miejsca Europy i basenu Morza Śródziemnego. Szczególnie fascynował Egipt i Izrael. Gdyby ktoś spytał gdzie chcielibyśmy pojechać jeszcze raz, odpowiedzielibyśmy, że… wszędzie! Jestem także bardzo dumny z tego, że udało mi się - w ramach nauki języka angielskiego - zorganizować wyjazd do Anglii z całą klasą, której byłem wychowawcą. A było to w roku 1998.
 
Anna Furlepa i Oktawia Hryp:
Czy modelarstwo nadal jest Pana hobby?
 
Profesor Włodzimierz Krasnodębski:
Tak, modelarstwo kartonowe. Kocham wycinanie i sklejanie, żaglowce, okręty wojenne... Jest to niezwykle pracochłonne zajęcie, dające jednak wiele satysfakcji. Nie wymagam, by ktoś podziwiał moje prace. Są satysfakcją dla mnie. Najlepszym krytykiem moich prac jest moja żona; za to jestem jej bardzo wdzięczny.
 
 
Anna Furlepa, Oktawia Hryp:
Jak zaczęła się praca Pani Profesor w liceum na Sadowej?
 
Profesor Grażyna Krasnodębska:
Zaczęłam pracować w roku 1995 jako nauczycielka historii. Było to dla mnie wielkie przeżycie, ponieważ przyszłam na miejsce mojej byłej Pani Profesor Barbary Wrzosek i obawiałam się czy podołam wyzwaniu. Miałam wielkie szczęście, że pracowałam ze wspaniałą młodzieżą - zdolną, chętną do nauki i wyrozumiałą.
 
Anna Furlepa, Oktawia Hryp:
Co uważa Pani za szczególnie ważny moment w swej pracy?
 
Profesor Grażyna Krasnodębska:
Chyba był to egzotyczny, ogólnopolski Konkurs Wiedzy o Korei. Zgłosiło się dwóch uczniów, którym udostępniłam materiały, zachęciłam do zainteresowania się tematem. Konkurs odbył się w Warszawie. Podczas ogłaszania wyników, usłyszałam imię i nazwisko jakże znajomego ucznia - Andrzej Żak! Przeżyłam miłe zaskoczenie. A potem usłyszałam imię i nazwisko drugiego ucznia - Piotr Kożuchowski! Wtedy byłam naprawdę szczęśliwa. Oto dwóch chłopców z małego miasteczka pokonało zespoły z całej Polski.
Jestem dumna z wielu moich uczniów, szczególnie tych, którzy zdecydowali się studiować historię i prawo.
 
Anna Furlepa, Oktawia Hryp:
Dziękujemy Państwu za rozmowę.
BIP RSS
 
CMS Toruń